Przemawianie publiczne to łatwizna – refleksja z TLI.

Przemawianie publiczne dla Ciebie to łatwizna”. „Tobie to swobodnie przychodzi”. „Ty potrafisz być wyluzowana”. „Ty sobie z tym radzisz”. „Ty to jesteś wygadana”, „Ty się nie boisz”. Itp., Itd. Zasłyszanych zdań na temat tego „co ja..” i „jak mi..” usłyszałam naprawdę wiele. Te zdania pokazują tylko i wyłącznie pewne wrażenie osób, którzy są świadkami tego, gdy jestem na scenie. Te słowa zaś są cenną informacją. Na tej podstawie jestem w stanie dowiedzieć się o tym, w jaki sposób odbierają mnie inni. Te wyobrażenia jednak nieco różnią się od moich spostrzeżeń.

Czym tak naprawdę jest przemawianie?

Wielu ludzi kojarzy przemawianie z wyjściem na scenę i mówieniem. Jest to jednak tylko malutki wycinek rzeczywistości. Zanim „wyjdę i powiem” układam plan, koncepcję  sposobu opowiadania o tym co ważne. Po ustaleniu planu na mowę przystępuję do ćwiczeń. Swoją uwagę koncentruję na odbiorcach: Kim są? W jakim są wieku? Jaki jest obszar ich zainteresowań? Czego nowego i interesującego mogliby się ode mnie dowiedzieć? Podczas przygotowań zdarza się niejednokrotnie, że  poprawiam tekst, ulepszam go, skracam, rozbudowujem, zmieniam…  Szukam takiej formy wypowiedzi, dzięki której mowa w intrygujący sposób dotrze do odbiorców.  Samo przemawianie zaś jest niczym wisienka na torcie w całym procesie pieczenia. 

top-bg

Legendarny TLI w Poznaniu. 
Szkolenie pt.: ” Mechanizmy wewnętrznego krytyka”

Jak to się stało, że zdecydowałam się podjąć tak wielkie wyzwanie? Niewątpliwie przyczyniły się do tego dwie osoby, które poznałam w Toastmasters Bydgoszcz. Pierwsza z nich, dobrze znana klubowiczom Renia Myczka. Nie raz, nie dwa dzieliła się ze mną swoimi doświadczeniami oraz refleksjami związanmi z prowadzeniem warsztatów na poprzednich wyjazdach Toastmasters Leadership Institute. W  mojej głowie urodziła się niepewna myśl… „a może i ja bym mogła…?”. Renia odpowiedziała krótko „Pokonasz swój strach. Zyskasz nowe doświadczenie. Zmierzysz się z dużym wyzwaniem. Zderzysz się z wysokimi wymaganiami uczestników”. Pojawiła się we mnie obawa: “Czy poradzę sobie z tym wyzwaniem?” Następnie pojawiła się myśl: “Mogę nie mieć już kolejnej takiej szansy.” 


Drugą osobą był niejaki Marek Smalarz. Słynie z umiejętności zarażania pozytywną energią wszystkich, których spotyka na swojej drodze. Wzięłam w dłoń telefon, by zamienić z nim kilka słów. Okazało się, że i on zdecydował się zadebiutować podczas Legendarnego TLI. Podczas krótkiej rozmowy pogrzebałam większość swoich obaw na rzecz swoich szans. Odłożyłam słuchawkę i wysłałam swoją kandydaturę w zakładce “REJESTRACJA MÓWCÓW”.

 

Kilka tygodni później otrzymałam wiadomość, że propozycja mojego warsztatu została zaakceptowana. Ze wszystkich nadesłanych zgłoszeń wybrano z nich tylko 50%. Dni zaczęły się dłużyć. Pomysły przemykały przez moją głowę. Żaden nie pasował do mojej wizji. Czas uciekał. Czytałam. Pisałam. Kreśliłam. Pisałam. Koncepcji brak. Wsparcie Reni po raz kolejny okazało się bardzo przydatne. Panika poszła w niepamięć. Włączyłam ulubioną muzykę… i zaczęłam od zera tworzyć treść zajęć. Tym razem z powodzeniem.

 

monika-janicka-01

Nadszedł upragniony dzień. Godzinę przed wystąpieniem spędziłam w towarzystwie Marka. Była to bardzo ważna i przydatna godzina podczas której, dzięki kilku prostym ćwiczeniom, poczułam przypływ niesamowitej energii. Stres stał się najsilniejszą pozytywną motywacją do momentu wyjścia na scenę. Było to 60 minut śmiechu, powagi oraz maksymalnego skupienia zarazem. Za ten czas jestem Markowi niesamowicie wdzięczna. 

 

Bardzo ważna była dla mnie również obecność osób, które pojechały na to wydarzenie razem z Nami: Malwina, Katarzyna, Jakub, Marcin, Karolina, Ewa, Przemek. Dzięki tym osobom miałam dopływ pozytywnej energii 24h/dobę. Aura w której przyszło mi spędzić te 3 magiczne dni w Poznaniu zmotywowała mnie do jeszcze jednej ważnej rzeczy.

Zrobię podczas warsztatu coś, czego nigdy jeszcze do tej pory nie robiłam – przełamię własnego wewnętrznego krytyka podczas warsztatu”- obiecałam sobie.

Wahałam się do ostatnich minut trwania szkolenia. „Zaśpiewać  czy nie zaśpiewać?”- pytałam siebie raz po raz. To była dosłownie chwila! Jedna myśl! „Nie masz nic do stracenia”. I poszło. Utwór Anity Lipnickiej „I wszystko się może zdarzyć”. Do ostatniej minuty zastanawiałam się nad tym, czy się przełamię.  Nie wiem czy było to idealne wykonanie. To dla mnie na ten moment nie jest ważne. Jestem sobie wdzięczna za zdolność do pokonywania własnych słabości, obaw, strachu! Dzięki podjętym decyzjom miałam okazję zobaczyć rozklaskaną, rozśpiewaną oraz roztańczoną publiczność. Ten widok będę skrzętnie trzymać  w swojej pamięci. Dziś wiem, że gdyby nie odważnie podjęte decyzje, spędziłabym czas podczas TLI siedząc na warsztatach innych osób w charakterze uczestnika. Wiem również, że wsparcie, wiara bliskich osób, motywacja zewnętrzna mają ponadprzeciętną moc. 

uwazni-sluchacze-01

Po warsztacie…

Nie jestem Wam w stanie opisać emocji, które się we mnie pojawiły. Było ich tak wiele, były tak pozytywne, że trudno je od siebie odróżnić. Urzekła mnie szczególnie jedna sytuacja, którą chcę również się z Wami podzielić. 

Po warsztacie usiadłam w holu. Delektowałam się obiadem. Obok przechodził pewien mężczyzna (niestety imienia nie pamiętam).  Podszedł do mnie i powiedział:
– „Miałem ochotę wskoczyć na scenę i przytulić Ciebie za to, co zrobiłaś z moimi emocjami podczas warsztatu. Jestem Tobie niesamowicie wdzięczny”. Spytałam: – „Czy nadal masz mnie ochotę uścisnąć? Co stoi na przeszkodzie?”. Odłożył talerz na podłogę i szczerze mnie objął.

Dla takich chwil warto żyć.
 
Gdy tylko przypominam sobie swoje początkowe obawy i strach, to  stwierdzam: „To, co działo się PO, przerosło moje najśmielsze oczekiwania”. Kolejny pierwszy raz mam za sobą. Moja motywacja do rozwijania umiejętności związanych z nauką przemawiania publicznego wzrosła maksymalnie.

Reasumując swoje refleksje

Czy przemawianie to łatwizna? Nie wiem. Dla mnie to przede wszystkim etap czasochłonnych przygotowań, analitycznego podejścia. Na pewno jest to szansa na pokonywanie własnych słabości. Dodam również, że od momentu kiedy zostałam członkiem Toastmasters Bydgoszcz, moje życie całkowicie zmieniło się! 
Szczególne podziękowania składam:

  • Organizatorom – za szansę, zaufanie oraz możliwość bycia mówcą podczas Legendarnego TLI.
  • Reni i Markowi za ogromną dawkę indywidualnego wsparcia.
  • Wszystkim członkom Toastmasters Bydgoszcz za wiarę, wsparcie i słowa otuchy!
  • Wszystkim tym, którzy byli w tym ważnym dniu razem ze mną.
  • Uczestnikom warsztatu- gdyby nie wasza obecność, nie mogłabym zderzyć się z wyzwaniem jakim jest przemawianie publiczne.